W pierwszy dzień jak przyjechałam na miejsce zobaczyłam dziewczyny z tamtego roku. Wyobrażcie sobie że zaczęły na mój widok piszczeć i skakać z radości. Popłakałam się... Każdy dzień spędzałyśmy razem i próbowałyśmy wykorzystać go w pełni, no ale cóż... dwa tygodnie minęły w mgnieniu oka. Dopiero było powitanie, a na koniec ryczenie. Szczególnie płakaliśmy, gdyż wiedzieliśmy, że może to byś nasze ostatnie spotkanie lub dopiero zobaczymy się za rok. Najgorzej było jeszcze jak przyjechałam już do swojego domu. Od razu się położyłam, ale ciągle myślałam o przyjaciółkach.
Pogadałam z mamą na drugi dzień o przyjeździe do Gdańska do nich na wakacje. Zgodziła się! Mogę jechać, jednak mam problem z biletami. Ale co tam! Możliwe, że zobaczę się z częścią załogi już 19.08 :)
Parę zdjęć z gór
Tablica Tęsknoty :(
Ostatnie zdjęcie (w busie już- przez szybe)














